• Wpisów: 64
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 48 dni temu, 00:58
  • Licznik odwiedzin: 9 409 / 1304 dni
 
sayorinekomori
 
Opowiem wam teraz historię pewnej dziewczynki i o obietnicach, które jej złożono. Wszystko zaczęło się pewnego letniego dnia. Słońce świeciło wysoko na niebie przyjemnie grzejąc już rumiane policzki dziecka. W swojej zwiewnej błękitnej sukience biegała, skakała, zrywała kwiatki i robiła z nich wianki. Jej śmiech prawdopodobnie rozchodził się po całej polanie, ale przecież nikt nie miałby jej tego za złe. To w końcu tylko dziecko.
Po godzinie hasania wreszcie się zmęczyła i niosąc w rączkach dość spory bukiet usiadła na głazie nad małą rzeczką. Ułożyła kwiaty na swoich kolanach i wybrała jedną stokrotkę. Zaczęła wyrywać jej płatki. Jeden po drugim.
- Kocha, nie kocha. Kocha, nie kocha…
Niedawno widziała swoją straszą siostrę, jak to robiła. Nie rozumiejąc sensu „zabawy” postanowiła zrobić to samo. Jej uśmiech zmienił się w lekki grymas, gdyż nie widziała w tym nic zabawnego.
Nagle usłyszała jakiś szmer zza krzaków. Spojrzała w tamtą stronę myśląc, że to ktoś z wioski.
- Nie kocha, kocha. Nie kocha, kocha – wyrwała ostatni płatek i jej oczom ukazał się niezwykle urodziwy chłopiec. Dostrzegł ją i odetchnął z ulgą. Gdy się zbliżył mogła zauważyć, że rękaw jego koszuli był podarty, a jego policzek zdobi czerwona rana, z której wypływała kropla krwi. Od razu zeskoczyła z kamienia i podbiegła do nieznajomego.
- Pomogę ci – stwierdziła i bez wahania chwyciła go za rękę prowadząc go brzegu rzeki.
- Nie powinnaś ufać obcym – oznajmił chłodnym tonem, jednak posłusznie dał się poprowadzić.
- Trzeba pomagać. Nawet, jeśli to ktoś obcy – odrzekła hardo i wskazała na kamień. – Usiądź – rozkazała. Chłopiec uniósł zaskoczony brwi, ale wykonał polecenie. W końcu to tylko dziecko, pomyślał.
W ciszy przyglądał się poczynaniom dziewczynki. Podrapała się po brodzie rozmyślając, czym obmyć mu ranę. Spojrzała na swoją sukienkę i mocnym szarpnięciem wyrwała niedawno naszytą na nią łatkę.
- Co robisz?! – Zapytał zszokowany. Pierwszy raz widział, że jakaś dziewczyna, nawet, jeśli taka mała, niszczy sobie ubranie, aby komuś pomóc. Dziewczynka nie odpowiadając ukucnęła i zamoczyła kawałek materiału w przyjemnie chłodnej wodzie. Chłopiec nie spuszczał z niej wzroku. Obserwował jak się prostuje, podchodzi do niego i siada mu na kolanach. Był nieco speszony tym faktem, ale pozwolił jej działać. Ta tylko uśmiechnęła się do niego promiennie i przyłożyła mu prowizoryczny okład do twarzy. Zamknął oczy i poczuł, że wreszcie mógł się zrelaksować. Dlatego uciekł. Aby wreszcie zaznać trochę spokoju i przyswoić nowe informacje o swojej przyszłości.
- Jestem Lorina, a ty? – Spytała ścierając mu czysta stronę materiału pot z czoła.
- Hayden – odpowiedział.
- Podoba mi się to imię – przyznała. Chłopiec otworzył oczy i ujrzał parę pięknych błękitnych oczu, które intensywnie się w niego wpatrywały. Dostrzegł również wokół źrenicy złotawe promienie. Jej oczy były niczym słońce.
- Pobawisz się ze mną?
Takie niewinne pytanie sprawiło, że zaśmiał się i potargał ją po złotych włosach.
- A w co? – Spytał. Tak dawno z nikim się nie bawił.
- Hmmm… - Lorina zamyśliła się przez chwilę. – Wiem! – Krzyknęła mu prosto do ucha, przez co trochę się skrzywił. – W zamek!
To przeważyło. Zaczął rechotać, jak głupi.
- Co? – Zapytała naburmuszona. – Wyglądasz, jak książę! – Skrzyżowała ręce na piersi i patrzyła na niego z przymrużonymi oczami, dając mu jasno do zrozumienia, że nie podoba jej się jego zachowanie.
- Nawet nim jestem – powiedział przez śmiech i zamilkł zdając sobie sprawę ze swojej gafy. Spojrzał na Lorinę. Złość, jakby za sprawą magicznej różdżki, zniknęła i wpuściła na swoje miejsce radość. To trochę dziwne, pomyślał.
- To ja chcę być twoją księżniczką! – Znów krzyknęła i rzuciła mu się na szyję. Lekko zdezorientowany w końcu objął dziewczynkę i postanowił spędzić z nią trochę czasu. W końcu to tylko dziecko.
Hayden nawet nie przypuszczał, że może się tak dobrze bawić, mimo iż wcześniej uważał takie dziewczęce zabawy za nudne. Lorina ciągle się śmiała, a jemu wbrew pozorom bardzo podobał się ten dźwięk. Karcił się za każdym razem, gdy pomyślał o niej inaczej niż o dziecku. Dzieliła ich przecież potężna granica w postaci statusu społecznego.
Jednak prędzej czy później zabawa musiała się skończyć.
- Będę musiał już wracać – oznajmił smutno. – Mieszkam trochę daleko.
- Nie możesz zostać? Mama na pewno pozwoli ci przenocować.
Lorina bardzo polubiła Haydena. Nie chciała się z nim rozstawać.
- Naprawdę nie mogę – podszedł do niej bliżej i pogłaskał ją czule po głowie. W odpowiedzi tylko wtuliła się do niego. Zadrżała. Wiedział, że zaraz zacznie płakać. Po części rozumiał jej uczucia. Nie chciał odchodzić, aby nie sprawić jej przykrości. Tak pięknie się uśmiechała. Nagle coś mu zaświtało. Odsunął ją trochę od siebie i sięgnął do kieszeni.
- Wyciągnij rączki i zamknij oczy – poprosił z uśmiechem. Lorina spełniła jego prośbę z lekkim ociąganiem. Bała się, że gdy je otworzy już go nie będzie. Nagle poczuła coś ciężkawego w dłoniach. Uchyliła powieki i ujrzała przepiękny złoty naszyjnik. Róża umieszczona w rombie.
Hayden uważnie obserwował jej reakcje, a gdy ujrzał, jak jej oczka się świecą na widok błyskotki uznał, że to była dobra decyzja. Ukucnął przed nią i zamknął w swoich dłoniach jej, nieco drobniejsze.
- To rodowy naszyjnik mojej rodziny. Miałem go podarować osobie dla mnie ważnej – w miarę, jak mówił dziewczynka wydawała się coraz szczęśliwsza. Jaka urocza, pomyślał już nie karcąc się za takie myśli. – Obiecuję, że kiedyś wrócę po ciebie i zostaniesz prawdziwą księżniczką – pogłaskał ją po policzku ścierając przy tym zaschnięte łzy.
- Twoją? – Zapytała lekko drżącym głosem.
- Tylko moją – uniósł się, aby ucałować ją w policzek.
- Obiecujesz, że nie zapomnisz? – Pytając o to przycisnęła naszyjnik do serca.
- Nie zapomnę – obiecał, złożył pocałunek na jej dłoniach i odszedł. Od tego momentu Lorina cały czas nosiła złoty naszyjnik, i mimo swojej wagi nie ciążył jej ani trochę.

15833-anime-paradise-stylish-anime-blonde-girl_large.jpg


Dobry wieczór (albo dzień dobry, zależy kiedy to czytasz ;p) Nie wiem czemu, ale mam słabość do prologów, które przedstawiają zdarzenie wiele lat przed rzeczywistym czasem całej akcji, granica statusu społecznego i różnicę wieku... Od razu was poinformuję (po co macie czekać, aż wzmianka o tym pojawi się w opo??) że między Loriną a Haydenem jest 6 lat różnicy ^^ W prologu ona ma 8, a on 14... Ale to takie czasy tak?? Swatają dzieci zanim się jeszcze urodzą. Kto bogatemu zabroni?? Bogatszy xd (taki suchar haa~)
Dobrze, jakieś skargi, zażalenia, pytania?? Piszcie!! Wytykajcie mi błędy jeśli jakieś znajdziecie, bo samemu trudno je dostrzec :)
Mi osobiście się bardzo podoba *_*
To do zobaczenia, Robaczki :*

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    W moim odbiorze słowa "to tylko dziecko" nabrałyby mocniejszego wyrazu jakbyś je napisała od nowej linijki, ale to tylko mój odbiór.
    Czytało się szybko i przyjemnie. Czekam na rozwój wydarzeń.:)
     
  •  
     
    Mi także się podoba, ta mała jest taka słodka, a Hayden też mnie zainteresował, składać takie obietnice dziecku... ech, a skoro nie będzie pamiętał to znaczy że typowy z niego facet XD Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały :D