• Wpisów: 64
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 74 dni temu, 00:58
  • Licznik odwiedzin: 9 484 / 1330 dni
 
sayorinekomori
 
„Moja Mery Lu,
Piszę ten list, choć nie mam zamiaru go wysłać. Nie chcę wyjść w Twoich oczach na żałosnego desperata, który nie może znieść tych kilku miesięcy rozłąki. Jednak tak właśnie się czuję. Kiedy nie ma Cię przy mnie mam wrażenie, że to wszystko jest tylko złym snem, z którego zaraz się obudzę, a Ty będziesz leżeć obok mnie, wtulając swoją śliczną twarzyczkę w moją poduszkę zostawiając na niej swój słodki zapach, który ciągle czuję, mimo że wyjechałaś pół roku temu.
Na zegarku widnieje czwarta rano, a ja nie mogę zasnąć. Przez chwilę szukałem ręką Twojej drobnej postaci, aby móc ugłaskać Twoje miękkie włosy i powiedzieć, jak bardzo Cię kocham, ale napotykam tylko zimne prześcieradło. Moja bezsenność trwa i trwa i sądzę, że tylko Twoje ciepło może przynieść mi potrzebny spokój. Często całymi godzinami wiercę się na łóżku nie mogąc znaleźć odpowiedniej pozycji. Jest mi niewygodnie, zimno. Czuję się bez Ciebie taki samotny. Czemu nie chcesz mnie odwiedzić? Czemu nie chcesz przyjechać? Do mnie? Do nas? Już nawet nie dzwonisz, nie piszesz… Tłumaczysz się brakiem czasu, strefą czasową, brakiem pieniędzy na podróż czy rozmowy zagraniczne, ale czy to prawda? Staram się uwierzyć, ale najwyraźniej brak snu podsyca moją wyobraźnię aż do tego stopnia, że przestaję mieć nadzieję na to, że Ty w ogóle mnie kochasz. Nie wiem już, co mam robić. Patrząc w lustro nie widzę siebie, ale jakiś wrak. Też tak wyglądasz? Też czujesz tą niewyobrażalną samotność? Czy też chcesz mieć mnie na wyciągnięcie ręki? Czemu nie chcesz mi powiedzieć?
Moją jedyną towarzyszką nocą jest mała lampka nocna, którą kupiłaś zeszłej jesieni. Żarówka ciągle świeci mętnym żółtym światłem. To nie jest normalne dla kogoś w moim wieku, jednak ty nie widzisz, co ze mną zrobiłaś. A może nie chcesz? Myślenie w taki sposób, pewnie Cię rani, przepraszam, ale czuję, że powoli wariuję.
Siedzę na parapecie przy otwartym oknie i cicho śpiewam naszą ulubioną piosenkę. Wydaję z siebie tylko ciche mruczenie, aby nie zbudzić sąsiadów, którzy chcą jeszcze pospać przed pracą. Wiesz, jak cienkie są ściany w tym budynku. A może to one Ci przeszkadzały? Jeśli tak, czemu nie powiedziałaś? Znalazłbym inne mieszkanie. Zamieszkalibyśmy tam razem. Czy nie tego chciałaś? Czy te wszystkie obietnice były kłamstwem? Przecież taka nie jesteś. Moje Słońce, moja ukochana, moja Beatrycze, moja Oleńka, moja Mery Lu! To dla Ciebie śpiewam o czwartej nad ranem przy akompaniamencie gwiżdżącego czajnika. Słyszysz mnie, prawda? Na pewno mnie słyszysz. Wierzę w to!
Czarna herbata trochę rozjaśnia mi umysł. Czytam ten list jeszcze raz i jeszcze raz. Specjalnie na głos, abyś mnie usłyszała. Śmieję się w duchu, że byłaby z niego całkiem niezła piosenka. Może i na drugim miejscu naszej listy ulubionych kawałków. Topole pod oknem spokojnie szumią, jakby tworzyły do niej melodię. Cudownie, prawda?
Patrzę na zegarek. Już minęła piąta, a zza budynków widać, jak niebo nad horyzontem zmienia kolor dając znak, że słońce zamierza zapanować nad tą półkulą.
Zamierzam na powrót zakopać się w kołdrze z tą nadzieją, że to tylko zły sen, a gdy się obudzę ujrzę Twój piękny uśmiech, szepniesz mi do ucha, że mnie kochasz i złożysz na moim ustach delikatny pocałunek. Chciałbym, aby tak się stało. Więc zamknę oczy, poczekam na sen i zasnę. Może pojawisz się w moim śnie? Byłoby miło.
Dobranoc, moja Mery Lu,
Na zawsze Twój, Vincent”

12390959_452414138302931_4143927558220369837_n.jpg


Witajcie, Robaczki :3 Pamiętacie może wpis, który miał być zapowiedzią do czegoś nowego?? Tak więc oto przedstawiam wam "Listy do Mery Lu"!! Całość ma tylko trzy części i jest w formie właśnie tytułowych listów do Mery Lu, dziewczyny Vincenta, która wyjechała. Vincent jest lekką społeczną ciapą o zbyt delikatnym sercu i zaślepiony miłością. Każda z części będzie "pisana" w różnych okresach jego życia. Teraz miał lat 22.
Po zakończeniu tego pewnie będzie coś dłuższego (o wiele dłuższego niż Princess xd) tylko nie wiem, który pomysł wybrać ;) chyba będę pisać (jeśli czas pozwoli) wszystko na raz, albo założę kolejnego bloga, ale na bloggerze. Ale to jest w fazie: Myślę nad tym, ale kiedy to zrealizuję pozostawia wiele do życzenia ;)
Do następnego, Robaczki :*

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  •  
     
    To takie... smutne...nie bardziej by pasowało słowo tęskne. Ale coś czuje, że ta cała jego dziewczyna najzwyczajniej w świecie próbuje się go pozbyć. I z chęcią przeczytałabym kolejne części gdy znajdziesz na nie wenę :D