Wpisy użytkownika Sayori Nekomori z dnia 7 marca 2015

Liczba wpisów: 1

sayorinekomori
 
Znalazłam swoją pracę domową z gimnazjum i postanowiłam się nią z wami podzielić ^^ Podoba mi się i mam nadzieję, że wam też ;)
Jak sam tytuł wskazuje ma to nawiązanie do "Pamiętnika z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego. Pracą domową było wcielić się rolę cywila i opisać swoje przeżycia na podstawie fragmentu z książki. Wtedy nie byłam jakoś wszelako uzdolniona w kwestii pisania (nie to, że teraz jestem ;p) ale nie będę nic zmieniać :)

-----------------------

Coraz więcej bombardowań. Nic, słychać tylko huki, trzaski, wybuchy. Już nawet swoich myśli nie słyszę. Dni się niemiłosiernie wydłużają, a końca tego piekła nie widać. Cisza. Wybuch. Trzask. Mur lub inna ściana zrównana z ziemią. Modlę się. Błagam.Ale czy Bóg mnie wysłucha?
Schron pod ziemią jest teraz naszym domem. Nikt tu nikogo nie ocenia, nie obraża. Jesteśmy równi. Jak rodzina. Choć nie połączeni więzami krwi. Jest tu ciemno. Gdzieniegdzie zapalone lampy naftowe odganiają ciemność. Trzask! Pył z sufitu sypie się na nasze głowy. Już słychać kolejne wycie. Leci. Cisza.
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć... - słyszę jak liczą. Często to robią. - Sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwa-naś-cie, trzy-naś-cie...
Niewypał.
Od dawna... Gdzieś od 12 sierpnia noce nie są już normalnymi nocami. Zamiast spać i odpoczywać przed następnym dniem, musimy czuwać. Dziś też. Dzieci śpią. Budzą się. Znów zasypiają. Ja siedzę na jednej z prycz obok cioci Zosi. Nic nie mówię. WS głowie huczą mi pociski, a na zewnątrz to samo. Już nie wiem, co jest rzeczywiste.
Ranek - kolejny upalny dzień. Dym i samoloty zakrywają niebo. Coś się pali. To już nie jest ta sama Warszawa. Co chwilę coś się zawalało obok nas. To bliżej, to dalej. Pył z sufitu wciąż się sypie na głowy. Ktoś kaszle. Ktoś kicha. Inny klnie pod nosem. Do naszego schronu co rusz schodzili się nowi. Już należą do naszej rodziny. Jest coraz ciaśniej. Głośniej. Huk! Trzask! Cegły padają. I tak cały czas. Kolejni zbombardowani zawitali.
- Dzień dobry... Czy można... - zaczęli.
- Tak. Oczywiście. Tu jest miejsce. Skąd jesteście? - pytają, a nowo przybyli odpowiadają.
Wszyscy zawzięcie rozmawiali. Wszyscy. Nawet ja. Bomb nadal przybywało. Coś się waliło. Coś tylko uszkadzało. Sypało się na głowy. Samoloty, wycie, cisza, odliczanie, niewypał lub trzask. I tak cały czas. Wybuch! Nowi zasypani i ci ocalali, którzy wchodzili do nas.
Huki narastały. Nie tylko to były czeskie bomby. Niemieckie też. Kulki. Koło nas. Niedaleko. To było w nas? Czy to koniec? Zrobiło się gorąco. Słońce biło w oczy. Musimy uciekać.
Nie wiem ile szliśmy. Weszliśmy w najgorszy obszar. Każdy może zostać tu postrzelony. Nie wiadomo kiedy, przez kogo i czy przeżyje, co jest wątpliwe. Ziu! Ziu! Kulki lecą, ale nie w nas. Obok. Leciały kulki, pociski, wszystko. Trzask! Grzmot! Bicie serca. Nierówny oddech. Strach. Z tyłu było słychać wołanie.
- Miron! Widzisz, co się dzieje! Mirek! Zostaw to!
Nie odwracam się. Idę dalej.
- Już! Już idę!
Uspokaja mnie myśl, że dogonią nas.
Idziemy. Szybko. Jeszcze szybciej. Wpadamy w ruiny. Nie mogę określić, co to jest. Kościół? A może fabryka? Wszystko jest tak zmasakrowane, że nie da się odróżnić. Łubudu! Cegły lecą. Kupa gruzu. Wapnia. Tynku. Wszystkiego. Strzały. Kolejne. Czy ktoś dostał? Tak. Ja. Padam. Słyszę przeraźliwe krzyki zmieszane z trzaskami, wybuchami, strzałami. Zostawiają mnie. Ostatnie bicie serca. Ostatnie oddechy. Ostatnie słyszane pociski. Ostatni raz spoglądam na ruiny Warszawy. Potem cisza. Ciemność. Nic.

2.jpg
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: Śliczne opowiadanie. Jakbym czytała pamiętnik jakiejś dorosłej kobiety z tamtych czasów. Myslałam o pisaniu opowiadań?
  • awatar Lisa Angels: Przeczytałam wszystkie i jestem pod wrażeniem, masz bardzo przyjemny styl pisania i ciekawe mroczne pomysły te wszystkie tragiczne historiie(sceny samobójstwa na wiele sposobów) wstrząsnąwszy mną dogłębnie. Szczególnie chłopak z autobusu, pokazuje ile można stracić przez bezczynność i odwlekanie czegoś. OD dziś jestem stałym bywalcem tutaj i nawet jeśli będziesz chciała się mnie pozbyć to już za późno zadomowiłam się :D
  • awatar Sayori Nekomori: @Lisa Angels: Hahahahahah każdy jest tu mile widziany ;) mam nadzieję, że ckliwe romansidła też cię jakoś zainteresują, bo te jakoś szybciej mi do głowy przychodzą ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›